urlop za pasem

2007.06.26

Ostatni tydzień w robocie i długo oczekiwane 2 tygodnie urlopu. Jak przez ostatnie dwa lata, tym razem także uderzamy na kaszuby na spływ kajakowy. Tym razem jednak zmierzymy się z Brdą, mam nadzieje na piekną pogodę, mało komarów i gzów, mało marudzących dzieci itd itd… a jak bedzie w praktyce to już sie okaże niedługo. W kazdym bądź razie nowy namiot kupiony, worki wodoodporne też, i aby tradycji stało sie zadość – puszka paprykarza szczecińskiego ;)

Nie byłoby budowy jakby nie trafił sie jakiś poparaniec. Doświadczyłem tego na końcu na szczęście, przy układaniu kostki brukowej i tarasu. Ekipa nie miała zielonego pojęcia o robocie, nie miała odpowiedniego sprzętu, nie miała ochoty do pracy i co najważniejsze nie była nigdy trzeźwa. Grunt przygotowany pod ułożenie kostki nadawał się do zabawy w piaskownicę, dobrze, że przeszło ostatnio trochę burz, to pod wpływem deszczu, cały ich przygotowany podkład popłynął… Razem z nim popłynęła też cała ekipa popaprańców, niestety z moją zaliczką… Na szczęście nie było tego dużo i głównie straciłem trochę nerwów. Nigdy już nie wezmę nikogo ze słupa z ogłoszeniami i nie zapłacę zaliczki na poczet robót przed ich rozpoczęciem, ale cóż człowiek sie uczy całe życie…

nie tylko pion jest ważny…

2007.06.01

Ekipa która murowała mi ściany, robi teraz u sąsiada. Ich brygadzista widząc, że u mnie wykończeniówka dobiega końca, zagaduje mnie pewnego razu. “Glazury już położone ?, nie narzeka majster na krzywe ściany ?” Odpowiadam, że trochę krzywizn było, ale głownie tam gdzie nie wyrównali tynkiem i trzeba było równać przy kaflach. Już niemal zapomniałem o tej rozmowie, kiedy to przyjechała do mnie ekipa parkieciarzy. Zaczęli mierzyć liczyć i wszędzie im niemal kliny wychodzą, ściany nie trzymają prostopadłości i weź tu teraz bądź mądry i kombinuj jak to zgubić..

Teraz już wiem co murarz miał na myśli mówiąc “krzywe ściany” ;)