nic nie pisze…

2007.09.17

..bo i o czym, o tym że kuchnia rośnie w oczach z dnia na dzień, że hydraulik uwija się jak może, że cały weekend spędziłem bawiąc sie w elektryka, że zakupy co weekendowe z kilku ostatnich tygodni notorycznie wala nas po kieszeni 2-3k kwotami i że w sumie przestało nas to przerażać. Jesteśmy konsumentami pełną gębą obkupując się dosłownie we wszystko co wydaje nam sie potrzebne jest w tzw nowym gospodarstwie domowym, a czego niezbędność tak naprawdę zweryfikuje czas.

zakupów czas

2007.09.03

Czas przeprowadzki na swoje zbliża się nieuchronnie wielkimi krokami. Większość szpargałów i tak mam od jakiegoś czasu popakowane w kartony, bo rodzice kładą ręce na moich starych meblach, podobno do końca tygodnia mam też opuścić swój pokój, gdzie planowany jest bardzo gruntowny remont. Trwają ostatnie prace wykończeniowe, a my zaczynamy powoli kompletować nowe sprzęty….

Meble – nie wiem, może mamy specyficzny gust, a może projektanci mają takowy, bo 90% widzianych mebli powoduje u mnie odruchy wymiotne. Czara goryczy się przepełniła, kiedy coś mnie podkusiło zajrzeć do salonu “meble Emilia” – wymiękłem po jakiś 2 minutach, smród, tandeta i wspaniały design skutecznie odstrasza przed wejściem dalej, że już o drugim piętrze nie wspomnę. W końcu znaleźliśmy w miarę fajną sofę,  którą po wprowadzeniu kilku zmian kolorystyczno- wyposażeniowych mamy nadzieje otrzymać za jakieś 8 tygodni ;(
Dużo szybciej dotrze chyba łóżko, w poszukiwaniu stolika od dłuższego czasu odwiedzamy nasz ulubiony sklep, choć jakoś nie możemy znaleźć tego czego szukamy. Może w następnej dostawie przypłynie nasz salonowy mebel ;)

Została nam do skończenia kuchnia, biały montaż w łazienkach i na jesieni przeprowadzka.